środa, 31 lipca 2013

One.

*Punkt widzenia Leigh Holt*

UWAGA: Mogą wystąpić ordynarne słowa.

       Był to czwartek.Czternasty marca.Szłam wolnym krokiem do szkoły,myśląc o nicości. Do szkoły nie miałam za daleko,ale trochę trzeba było przejść.
       Wchodziłam po schodach do drzwi wejściowych szkoły. Nagle ktoś mnie zawołał.
-Leigh! LEIGH!
Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam ''mój gang'' :) SPRING BREAKERS. Czyli Vanessę, Selenę, Rachel, i Ashley.
-Cześć wam!
Z każdą z nich przywitałam się buziakiem w policzek.
-Jak leci?-Vanessa
-Średnio..:/.  Van,wiesz że jutro piątek...:D
-Imprezaa! - Rachel
-Tylko u kogo... ? - Selena
-Może ja zrobię.. - Ashley
Wszystkie spojrzałyśmy na nią z rozbawieniem.
-A zorganizujesz wszystko? - Vanessa
Ash pokiwała głową.
-Czyli jutro impreza! YEAH! - krzyknęła Van
Podszedł do nas Justin Bieber - znany również jako Danger - szkolny,''niebezpieczny'' przystojniak.
Był może trochę bardziej ''niegrzeczny'' od nas,haha.
-Co jest,laski?-powiedział.
-O,siema Danger. - Vanessa.
-Siema,kicia.- Szepnął mi na ucho Danger i pocałował mnie w policzek na przywitanie.
-To jak,Danger,wbijasz jutro na imprę?
-Raczej tak. Mogę wbić z paroma ziomkami ,są spoko i w ogóle.
-Niech przyjdzie ich jak najwięcej.- Rachel.
Danger się uśmiechnął.
-Dobra,ja spadam.Narka,laski.Pa,mała.- Danger.
Na ''Pa,mała.'' Danger pocałował mnie w policzek i odszedł.
-Leigh...co ty z Dangerem...? Te całusy..?- Vanessa
-Przyjaźnię się z nim na tyle samo, ile wy z nim.To nic.
-Aha! Całusy w policzek to nic?? - Rachel.
-Na powitanie i na pożegnanie. :)) Ja spadam na lekcję,pa!
-Czekaj! A jaką masz pierwszą?
-Geografię.
-Uu!
-Narka!
Szybko wbiegłam do szkoły.Nagle na kogoś wpadłam.To była jakaś dziewczyna. Nie kojarzyłam jej.
-Uważaj jak chodzisz...ofiaro.- dziewczyna powiedziała to,śmiejąc się do swojej grupki dziewczyn..
-Co ty powiedziałaś, suko?!-
Za mną pojawiła się Rachel i dziewczyny.
Szybko uciekłam do klasy,wiedząc że dziewczyny się nimi zajmą.
****
Był dzwonek na przerwę.
Po wyjściu z klasy zaczepił mnie Danger.
-Co,Danger?
-Mała,słyszałem,jakaś dziwka...-
-Ach tak,gadała do mnie że jestem ofiarą,bo na nią wpadłam.
-Ale tylko Ciebie nazwała ''ofiarą'', tak?
-Tak.A co chcesz zrobić?
-Jej wpierdolić,kurwa. Żadna suka nie będzie Cię przezywała.Nie pozwolę na to.
-Justin,jesteś słodki...
-Danger.
-Justin.JUSTIN BIEBER.
-Dobra.Tylko ty możesz mnie nazywać po imieniu,a nie Danger.Zresztą jak wolisz,kicia.
-A jak Ci się układa z Kelsey?
-Coraz gorzej.Kocham ją,ale co chwilę kłócimy się o jakieś pierdoły.
-Nie martw się,przejdzie jej.Na pewno będzie ok.
Pogłaskałam go po policzku.
-Oby.
-A ile już jesteście razem?
-Gdzieś z trzy lata, trzy i pół ?
-Długo. :)

-A jak Tobie się układa z Jake'iem?
-Zerwaliśmy 2 tygodnie temu,tępa dzido.;D
-Ej,tylko bez takich.
Danger przysunął swoją twarz blisko mojej.
Wydęłam usta i tylko popatrzyłam mu się w oczy.
-Jesteś piękna.
-Dziękuję. <3
-Słuchaj, w ogóle jutro jest ta impreza,nie?
-Tak,i co z tym?
-Poszłabyś ze mną?
-Tak,oczywiście,czemu nie.A nie idziesz z Kelsey?
-Kelsey wyjeżdża do dziadków do Denver.
-Aha. Nie urządzasz jej Komitetu Pożegnalnego? :)
Danger się zaśmiał.
Palcami przeczesał włosy i oblizał usta,patrząc mi w oczy.
-Kelsey już mnie trochę nudzi.
-C-co? Co ty mówisz??
-Mówię,że Kelsey już mnie trochę nudzi.
-Jak To Cię nudzi?! Przecież dogadujecie się i w ogóle...
-No tak,ale chodziliśmy 3 lata?No tak,więc teraz czas na koniec.
-Jak chcesz z nią zerwać?
-Teraz przez telefon.
Zamurowało mnie.Jak Danger mógł być takim chamem?!
Chłopak wyjął telefon i po chwili przyłożył go do ucha.Po paru minutach z zadziornym uśmieszkiem schował go do kieszeni jeansów.
-Zerwałem z nią.;D
-I to takie zabawne,Bieber?
-Tak,czemu nie?Teraz poszukam sobie innej laski.
-Jesteś obrzydliwy.Związujesz się z dziewczynami tylko po to,żeby je przelecieć!
-Sorry,taki jestem.I nic tego nie zmieni.
Danger objął mnie ramieniem.
-A teraz ty jesteś dla mnie najważniejsza.
-Wypchaj się ze swoim ''najważniejsza''!-odtrąciłam jego rękę.
-No co?!
-Pewnie tylko czekasz na moment,w którym będę na tyle zjarana,żebyś mógł mnie spieprzyć!
-Ja pierdolę...
Justin przycisnął mnie do najbliższej ściany,dając ręce po obydwu stronach mojej głowy.
-JA.NIGDY.BYM.CIĘ.NIE.SPIEPRZYŁ.Jasne?
-Nigdy nie mów nigdy.Nigdy nie wiadomo,kiedy się wystarczająco naprujesz,żeby potem zawołać do łóżka.
-Och mała,stanowczo przesadzasz.
Danger pewnie naparł na moje usta.Nagle zadzwonił dzwonek.
-A co z lekcją?!
-Olać teraz lekcję.
Justin ponownie mnie pocałował,tym razem bardziej namiętnie.
-Do zobaczenia po szkole,kochanie.-Szepnął i odszedł.
-Pa.
Poszłam na lekcję.Mało brakowało,a byłabym spóźniona.
*
Skończyły się lekcje.Wychodziłam ze szkoły.Zauważyłam zapłakaną Kelsey pod wejściem.Szybko do niej podbiegłam.
-Cześć Kelsey.
-Hej Leigh. [chlip]
-Matko,co się stało?Dlaczego płaczesz?
-Dzisiaj Justi....Danger ze mną zerwał przez telefon.
-O mój Boże,tak mi przykro.
-Ale jest okej.Tylko teraz czekam na wiadomość z kim on jutro idzie na bal.Oby z nikim!
Zamilkłam,zakłopotana.
-Kelsey,...ja wiem.
-Ta dziewczyna,z którą on pójdzie będzie prawdziwą suką!
-Kelsey!Ja idę na imprezę z Dangerem,ja!
-Ty nie jesteś suką...dlaczego z nim idziesz?
-On mi nic nie zrobił!Jest moim przyjacielem!
-No tak,no to powodzenia życzę.